Dwa dni. Tysiące ludzi. Nawiązane nowe znajomości z osobami z branży ślubnej. Znani i lubiani. To wszystko było na historycznych już targach jakie odbyły się w Warszawie. Z pewnością można stwierdzić, że branża ślubna ma się dobrze i tempo jej rozwoju porównywalne jest z tempem w jakim rośnie dług publiczny. Organizacja? Tu jak zawsze znajdą się i plusy i minusy. Jeżeli ktoś już zdobył bilet to mógł szczęśliwie oglądać to co przygotowali w tym roku wystawcy. No właśnie. Nie bez przypadku użyłem słowa zdobył. Kolejka do kasy z biletami przeogromna. To był jeden z nielicznych minusów. Mnie on nie dotyczył, wystawcy mieli otwierające każde drzwi identyfikatory (żart), jednak w jakimś stopniu nastawiał negatywnie zwiedzających. Jako drugi zaliczyłbym prowadzenie sceniczne. Jedna osoba, to trochę mało jak na tak wielką imprezę. Pomijam oczywiście to, że wszyscy spodziewali się wiecznie młodego Krzysia Ibisza. Cóż, Krzysztofa nie było, była za to Joanna i Aleksandra (foto poniżej).
Dodam tylko, że wszystkie osoby, które wahają się jeszcze nad wyborem fotografa uprzejmie informuję, że zostało jeszcze kilka wolnych terminów w 2011 roku. Jak zawsze obowiązuje zasada, że kto pierwszy ten lepszy. A jeżeli widzieliśmy się na targach, to w formularzu kontaktowym proszę o tym wspomnieć. Obiecuję, że do końca lutego czeka niespodzianka.





by admin
no comments
link to this post email a friend